FANDOM


HzB2
                             Zapraszam na HzB wiki

Sezon 1Edytuj

Odc.1 Nocna Walka Edytuj

-Szczerbatek lecimy!-krzyknął  Czkawka

Migiem wylecieli z domu po czym zobaczyli wandersmoka, latał jak nie w jedną stronęto w drugą. Mieszkańcy ciągle strzelali z katapult.

-Uwaga!-krzyknął Czkawka- wy brońcie wioskę a my (Czkawka i Szczerbatek) zajmiemy się nim

Czkawka ruszył prosto na straszliwego smoka strzelając w niego plazmą .Wandersmok mimo postrzelenia nie dość że nadal lata to zaczyna atakować piorunami Czkawkę i Szczerbatka. Do ataku przyłączyli się Astrid, Śledzik, Sączysmark, Szpadka i Mieczyk ze swoimi smokami. Nagle z domu wybiegł Stoik krzycząc:

-Przestańcie atakować !!!

Gdy Czkawka zbliżył się do smoka zobaczył na nim torby i przestraszonego chłopca nieco starszego od siebie. Wtedy wszystko stało się jasne. Był to ten „znawca smoków” o którym opowiadał mu jego ojciec. Ciągle nie docierało jednak do niego, że ktoś wytresował wandersmoka.

Po wylądowaniu…

Czkawko poznaj Rognata-mówił Stoik podchodząc do chłopaka.-Rognacie – kontynuując – poznaj mojego syna Czkawkę i jego smoka Szczerbatka

-Cześć, fajny smok-mówił chłopak

-Tak, to nocna furia-odpowiedział Czkawka

-WOW ! Super!

-Tak ale zastanawia mnie fakt jak ty  ty wytresowałeś wandersmoka, jak to możliwe i w ogóle skąd wiedziałeś o tresowaniu smoków ? – z ciekawością kontynuował rozmowę Czkawka

-Właśnie, czy nie razi cię prądem, jak na nim latasz?-wtrącił się Śledzik

-Myślę,-przerywając chłopcom - że porozmawiacie rano a teraz pokażę ci twój nowy dom – powiedział Stoik


                       Koniec odcinka I

Odc.2 Odkryte Tajemnice Edytuj

Rano   

-Szczerbatek –krzyknął Czkawka- Lecimy !

Przyjaciele migiem wylecieli z domu i zaraz byli w Smoczej Akademii gdzie przyjaciele czekali na nowego tresera-Rognata.

-Ah, jeszcze go nie ma- powiedział zawiedziony Czkawka

Nagle rozległ się ryk po czym do akademii wleciał Rognat na swoim smoku

-Cześć, wybaczcie za spóźnienie ale wszędzie was szukałem-uśmiechając się mówił do   niecierpliwych, nowych przyjaciół.

-Nie jest to teraz ważne proszę powiedź jak…-wybuchnął Śledzik

-Jak wytresowałeś Wandersmoka i skąd wiedziałeś o tresurze ?-przerywając Śledzikowi zadał pytanie Czkawka

-W wiosce z której pochodzę nigdy nie zabijaliśmy smoków, zawsze żyliśmy z nimi w pokoju. Większość z nas nie szanowała tych, którzy niosą śmierć smokom, dlatego ja i moja rodzina ukrywała pokrewieństwo z mieszkańcami Berk. Z moim wujkiem utrzymywałem kontakt za pomocą listów. W jednym napisał…-opowiadał Rognat

-Co?co?-wtrącił Śledzik

-Śledzik nie przerywaj-wtrącił Czkawka

-Dobrzeee

-kontynuując… dostałem list w którym pisał o tresowaniu smoków. Wytresowałem wtedy jednego z najgroźniejszych smoków: wandersmoka. I to tyle

-Super!!!-powiedział Śledzik

-A ten wandersmok to demolkę zrobi dobrą ?-z zaciekawieniem zapytał się Mieczyk

-Tak, chyba … nie sprawdzałem. Jakieś pytania?

-Tak, jak podczas latania nie razi cię prąd?- podekscytowany zadał pytanie Śledzik

-To proste, pod spodem jest materiał nie przewodzący prąd.

-Jej!!!

-Może chcielibyście polatać na smokach, bo mojej  Wichurce się nudzi- zaproponowała Astri

-TAK!!!-wszyscy odpowiedzieli hukiem i na smokach wylecieli w przestworza.


                                                                                             Koniec odcinka II

Odc.3 Krzyk wściekłości Edytuj

-Hej Astrid !-z grzbietu Szczerbatka krzyknął Czkawka- nie widziałaś może mojego taty?

-Nie-Odpowiedziała-Poza tym przez cały dzień nie widziałam Rognata

Zbliża się wieczór ,Czkawka wraz z Szczerbatkiem siedzi u siebie w domu

-Cześć-Wchodząc uśmiechnęła się Astrid-znalazłeś tatę ?

-Nie-Zmartwiony odpowiedział Czkawka.

-Wiesz… smoki linieją a ja na dworze znalazłam czarne łuski.

-A skoro mojemu Szczerbatkowi nie wypadają to znaczy, że to łuski Wandersmoka Rognata

-Więc lecąc wzdłuż nich można by znaleźć chodźby Rognata

-A zatem na co czekamy Astrid ? Zbierzmy resztę i lecimy !

Po chwili

-Tu zaczyna się morze więc nie wiem jak ich znajdziemy- zasmucony krzyczał Czkawka do reszty

-Może lećmy prosto i wypatrujmy dryfujących łusek – wpadł na pomysł Śledzik

-Genialne !-Krzyknęli Czkawka i Astrid

-Szczerbatek przyświeć nam-powiedział Czkawka po czym Szczerbatek wystrzelił magmę.

Wkrótce jeźdźcy przylecieli na wyspę, na której nie rosły żadne rośliny, nie było żadnych zwierząt, same tylko smoki. Nagle czkawka dostrzegł metalowe pręty. Wszystko stało się jasne TO WYSPA ŁUPIEŻCÓW !

-Więc Rognacie, ty mi dajesz Stoika a ja twoich rodziców- złowrogo krzykał Albrecht – Jednak jeśli mnie oszukasz nie dość, że zostanie z niebie miazga (dookoła areny stali Łupierzcy z łukami i mieczami ) to twoich rodziców spotka śmierć, jakże nieunikniona. Nie mają żadnej osłony żadnej metalowej tarczy nawet naramiennika, zginą. Po tej przestrodze myślę że grzecznie dokonasz transakcji ha ha ha-potwornie śmiał się Albrecht

Z pewnej odległości

-O nie, on ma nieprzytomnego tatę i odda go Albrechtowi !- zamartwiony krzyczał Czkawka- muszę go powstrzymać !

-Albrechcie- rzekł Rognat- chyba śnisz jeśli myślisz, że dokonam jakiejkolwiek transakcji z tobą. Zeus atak

-Zabić ich !!!-Krzyczał Albrecht

Po chwili smok zaryczał tak że jego ryk przenikał cię do szpiku kości, wystrzeliwały z niego pioruny które trafiły każdego kto miał na sobie metalową jakąś osłonę więc każdego łupieżcę   .Wszyscy padli (poza oczywiście Rognatem, jego rodzicami oraz Stoikiem). Potężnym ogniem smok zniszczył  kraty, zabrał rodziców Rognata i wylecieciał.

-Czkawka co wy tu robicie ?-zadał pytanie Rognat i Stoik jednocześnie

-Martwiłem się tato, a co do ciebie myślałem że naprawdę oddasz mojego ojca Łupieżcom.

-Nigdy!-Odpowiedział Rognat

-Więc dlaczego mój tata był nieprzytomny?- rozzłoszczony dopytywał się Czkawka

-Udawałem, musieliśmy uratować rodziców Rognata –uśmiechając się odpowiadał na pytanie Stoik

-Tak dziś rano znalazłem kartkę na drzwiach gdzie pisano „Jeśli chcesz jeszcze zobaczyć rodziców przyleć za Stoikiem Ważkim na wyspę Łupieżców po czym oddaj go nam ”. Od razu zwróciłem się do twojego taty Czkawko. Nie miej mi za złe twojego zmartwienia

-Wszystko dobrze, ja bym zrobił tak samo na twoim miejscu ale dlaczego mi nie powiedzieliście?

-Nie było czasu, z Albrechtem każda sekunda jest niepewna

-A może wrócilibyśmy do domu spać mi się chce-przerwał Sączysmark

-Tak!


                                                                                                               Koniec odcinka III

Odc.4 Pod KontroląEdytuj

-O nie ! Jak to możliwe ?-w całym Berk słychać było tylko te słowa

-O co znowu chodzi ?-wychodząc z domu wrzasnął Stoik.

-30 owiec zostało skradzione!-rozsmucony wyłonił się z tłumu Gruby

-Hej, ludzie. Wiem kto jest odpowiedzialny za tą kradzież- oznajmił Rognat,

-Kto, kto to ?-hukiem krzyknęli mieszkańcy Wioski

-To smoki, wczoraj nocą Zeusowi się nudziło więc zaczęliśmy latać i wtedy je zobaczyłem.

-Ale jak to - wtrącił się Czkawka- przecież nasze smoki nigdy by czegoś takiego nie zrobiły

-Kiedy to właśnie nie nasze smoki Czkawko. To gatunek, białych smoków których jeszcze nigdy nie widziałem.  Jeśli mnie pamięć nie myli to ciało porośnięte było … piórami*.

-Kiedy to żaden smok nie ma piór na ciele- odparł Śledzik

-A jednak jakieś mają, i mimo próby przegonienia ich były szybkie jak nocna furia więc zanim doleciałem ich już nie było, zaliczając owce. Jednak mam plan jak je złapać. Wodzu,Czkawko, musimy pomówić

Stoik wraz z Rognatem i Czkawką wszedł do swego domu, po czym rozpoczęli planowanie.

Później …

-Przypomnij mi, po co mamy latać z tymi owcami po całej wyspie?-zadał pytanie Śledzik

-Musimy rozwiać woń owiec, miejmy nadzieję, że smoki to wyczują i wrócą-odparł Czkawka

Nocą …

-Tak mieliśmy rację ; przyszły – zadowolony oznajmił Czkawka

-O jej ! One naprawdę mają pióra – powiedział zdumiony Śledzik

-Dobrze, teraz musimy je przegonić po czym ja i Czkawka będziemy je śledzić – omawiał plan Rognat- gdy będziecie potrzebni Szczerbatek wystrzeli plazmę

-Jasne – odpowiedzieli jeźdźcy

-Zaraz Czkawka, widzisz te kolce zadrapania i inne rany na tych smokach ?- powiedział Rognat

-Dziwne, no trudno lecimy stary !

Czkawka i Rognat wylecieli na smokach. Nieznane smoki zaczęły ryczeć a potem migiem ruszyły skrzydłami i wyleciały w las na wioską.

W pewnym momencie smoki weszły do jaskini.

-Lądujemy-wyszeptał Czkawka

-Jasne-odpowiedział Rognat

Chłopcy wlecieli do jaskini, lecieli długim korytarzem aż w końcu dotarli do legowiska smoków. Oprócz nieznanych smoków znajdowały się tam również szeptozgony, wyraźnie niezadowolone z braku pożywienia dla nich  . Wyglądały na zdenerwowanie i chciały skrzywdzić młodego wokół którego pełzały.

-Może być nieciekawie, lepiej wezwę resztę- oznajmił Rognatowi Czkwaka

-Jasne, ale śpiesz się .Spróbuje złagodzić sytułacje

Czkawka wyleciał…

RAAAAAAAAAAAAAAAAAAA-warknął Zeus po czym strzelił piorunami w jednego szeptozgona

Rozzłoszczone smoki ruszyły w kierunku Rognata i Jego smoka

-Może to nie był dobry pomysł

Nagle widząc że smoki odleciały od małego zabrały go po czym stado ruszyło na złowrogie smoki. Po chwili do jaskini wleciał Czkawka zresztą jeźdźców, przegonili szeptozgony a  stado smoków zabrali do wioski.

Kilka dni później w smoczej akademii …

-Ha te smoki są naprawdę super, ale słodziaki !!!-krzyczała Astrid

-Bardzo miłe, i inteligentne – mówił Śledzik – może by je tak nazwać i opisać ?

-Dobry pomysł Śledzik

-Dzięki Czkawka, to może  Pazuroszpon Niebiańskopióry !

Koniec odcinka IV 

  • Na podstawie

http://pl.jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:Celestite/Pazuroszpon_Niebia%C5%84skopi%C3%B3ry

                                                                                       


                               

Odc.5 Gorący problemEdytuj

Na Berk trwają przygotowania na zimę

-Tak to tu! A to tu nie bardziej w lewo! Tak tu- krzyczał Stoik zarządzając  całymi przygotowaniami.

-Tato-powiedział Czkawka-Kto wyżarł zapasy!

-Nikt, wiem że jest ich mało, ale coś się jeszcze zrobi.

-Chodźmy już do domu, robi się ciemno

-Zaraz przyjdę, leć już.

-Dobrze

Następnego ranka…

-Ooaaaa, ale się wyspałem- powiedział Czkawka- Choć Szczerbatek polatamy?

-Raaaaa-odparł smok

Czkawka zbiegł po schodach, otworzył drzwi i z rozczarowaniem oznajmił Szczerbatkowi:

-Wybacz ale pada deszcz więc nigdzie nie polecimy, ale zaraz ... Deszcz o tej porze roku ? To dziwne…

Nieoczekiwanie pod dom Czkawki przyleciał Rognat i Śledzik

-Czkawka widziałem stado wrzeńców blisko Berk- oznajmił Rognat

-I co z tego?- powiedział Czkawka

-W tym okresie wrzeńce składają jaja, młode wykluwają się w przeciągu kilku dni, ale jaja wytwarzają tak wysoką temperaturę, że morza parują-odpowiedział Śledzik.

-Więc to ich sprawka!-krzyknął Stoik- Synu musisz je przepędzić, przez nie, nie możemy przygotować zapasów na zimę!

-Tato ale…

-Żadnych, ale .

-Wodzu ale nawet jeśli przegonimy smoki to jaja zostaną i problem nie zostanie rozwiązany- oznajmił Śledzik

-Może i masz rację, dobrze niech zostaną

Deszcz padał już prawie tydzień, poza tym rosła temperatura na wyspie przez co ryby gniły.

-Czkawka, już nie wiem co mam robić. Jedzenie się psuje a zima za pasem-powiedział Stoik

Nagle do domu wbiegł Pyskacz

-Stoik, z domu Gothi widać chmury śnieżne, gdyby śnieg zaczął padać jeszcze w powietrzu by się stopił i mielibyśmy powódź !

-Co???!!! Tego już za wiele-Wybuchnął Stoik

-Tato ale nie możesz…

-Hej ludzie deszcz przestaje padać- oznajmił Rognat wchodząc do domu.

-Nareszcie- odparli Czkawka i Stoik

W Berk nastała zima, co ciekawe zapasy znacznie zwiększyły się dzięki pomocy wrzeńców, które zjako wynagrodzenie za straty łowiły ryby i przynosiły je prosto do spichlerzy.

-W końcu wszystko dobrze się skończyło- powiedział Czkwaka

-Masz rację, może i smoki nieraz utrudniają nam życie ale trzeba przyznać, w trudnych chwilach ratują nam skórę- z uśmiechem powiedział Stoik.

                                     Koniec odcinka V

Odc.6 Smoki należą teraz do mnieEdytuj

-…I zapomniałbym, po wpadnięciu do wody nic mu się nie dzieje-powiedział Rognat.

- Cieszę się, że pomagasz mi uzupełnić informacje o wandersmoku w Smoczym Podręczniku-oznajmił podekscytowany Śledzik

-Dobrze muszę już iść, do zobaczenia jutro.

-Czekam, na razie.

 Późną nocą…

-Macie wszystko?- powiedziała tajemnicza postać do kilku innych osób

-Tak panie- odpowiedział jeden z nich

-To dobrze, patrzcie jest tam- powiedział tajemniczy mężczyzna wskazując na Zesua – Brać go !

Mężczyźni rzucili się na smoka, ogłuszyli i związali.

-Ha ha ha- zaśmiała się tajemnicza postać- dobrze chłopcy, na wyspę Łupieżców!- powiedziała tajemnicza postać lub inaczej ALBRECHT PERFIDNY.

-Czkawka! Zeus zniknął!-krzyknął Rognat wbiegając do domu.

-Ni nie martw się na pewno gdzieś poszedł-odpowiedział

-Nie ! Widać ślady ciągnięcia  przez ok. 2m. i kawałek bluzki z tym symbolem

Rognat wyjął strzęp koszuli na której widniał…

-Krzyż Łupieżców!!!

-Co? Znowu oni!!! Szybko lecimy, musimy go uratować!

-Nie zaczekaj! Musimy obmyślić plan.

-Co?! A jakby porwali Szczerbatka to czekałbyś czy dziłałbyś?

Jeźdźcy wyruszyli w stronę wyspy, wylądowali dość daleko od wioski łupieżców. Dalej szli…

-Patrzcie-powiedział Czkawka- Tam jest arena a tam więzienie dla smoków. Plan jest taki, ja z kognatem idę tam i odbijam Zeusa, wy zostajecie tu i w razie kłopotów pomożecie nam.

-A ja?- powiedziała rozzłoszczona Astrid

-Zostajesz!

Chłopcy poszli w stronę miejsca gdzie prawdopodobnie znajdował się Zeus.

-Rety ile smoków! Pazypluje, Skrzydłochalsty, Szeptozgony, Gromogrzmoty …

-A gdzie Zeus Czkwak?

-Nie wie…słyszysz to?

-Tak

Chłopcy nie przeszli przez zakręt i zobaczyli klatkę w której znajdował się Zeus, oczywiście dotrzymywali mu towarzystwa strażnicy

-Idę do nich

-Rognat stój !!!

-Hej! Oddajcie mi mojego smoka!!!

-O chyba się pomyliłeś to –mówił jeden ze strażników – własność Albrachta Per…

Łupieżca chciał dokończyć, lecz Rognat uderzył go i jego kolegę.

-No  dobra uwolnię go…- powiedział Rognat nie oglądając się

Chłopak chciał już uwolnić swojego smoka gdy nagle usłyszał za sobą…

-Jak nie zostawisz tej klatki to rozćwiartuje twojego przyjaciela-powiedział Albrecht

-O nie Czkawka! Jeśli zrobisz mu coś to...

-Dla twojego dobra lepiej nie kończ zdania. Jest sprawa: ja uwolnię ciebie, smoczka i kolegę ale … nauczysz mnie tresować smoki.

-Nie rób tego!- krzyknął Czkawka

-Ale, ale… ale… Czkawka…

-Szybko bo stracę cierpliwość!- ryknął Albrecht

-Wybacz… dobrze pokażę ci jak tresować smoki, ale , puść go wolno

-Dobrze chodźmy na arenę, tam wypuszczę kolegę ale jeśli mne oszukasz, twój smok zginie…

-Nie traćmy czasu

Łupieżcy zebrali się na arenie…

-No to treserze, pokaż nam jak tresować smoki.

Do Rognata przyprowadzono Szeptozgona. Po kilku instrukcjach Albrecht wytresował swojego pierwszego smoka, jednak zachował się (dość) honorowo i wypuścił Czkawkę.

-Ha,ha SMOKI  NALEŻĄ TERAZ DO MNIE!!!

-No więc… Rognacie teraz wytresuję sobie twojego wandersmoka hahahah- szaleńczo  zaśmiał się  Dagur [Szalony].

                                                                                                             Ciąg dalszy nastąpi…

Odc.7 Smoki należą teraz do mnie cz.2Edytuj

-Nie! Nie pozwolę ci!!!-krzyczał rozzłoszczony Rognat

-Ha ha ha, a co ty możesz ? –Szyderczo zaśmiał się Dagur- związać go!

Rognat  został związany i wrzucony do lochu.

-Dobrze a teraz wytresować smoki i lecimy na Berk- rozkazał Albreht

Gdzieś w oddali…

-Musimy mu pomóc!- krzyczał  Czkawka.

-Czkawko wybacz, ale nie pomożemy. Może i mamy smoki ale patrz ile ich jest !-powiedział drżącym ze strachu głosem Śledzik-lepiej lećmy na Berk i ostrzeżmy mieszkańców

-Chyba masz rację , lecimy

W lochach Łupierzców …

-Puszczajcie mnie-krzyczał Rognat –Ja wam jesz…

Chciał dokończyć ale zobaczył swojego smoka

-ZEUS!!! Uratuję cię

-RRRRRRAAAAAAAAAAAAAA

-No chodź smoczku-powiedział Dagur- od teraz będziesz mój.

Dagur położył rękę na smoku po czym [Zeus] rozerwał pasy na ciele, spluną potężną dawką błyskawic, wyrwał kraty i miał już wylecieć, kiedy zobaczył swojego jeźdźca

-Odsuń się gadzie albo odetnę chłopakowi głowę-powiedział jeden ze strażników.

Zeus odsunął się lekko

Poczym w mgnieniu oka rozpostarł skrzydła i zaatakował Łupierzców.

-Lecimy mały

Rognat leciał w kierunku Berk, jednak gdy dotarł na wyspę toczyła się gorąca walka.

-Szeptozgony atakować z podziemi !!! Skrzydłochlasty, spalcie domy swoim kwasem !!!-krzyczał Albreht pełen radości zmieszanej z gniewem.

W całej wiosce słychać było tylko „RAAAAAAAAAAAA!!! Pomocy!!! Raaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!”

-O nie to moja wina ! – mówił Rognat do Zeusa

-Raaaaahhhhh – zawarczał Zeus jakby chciał powiedzieć „a co właściwie zrobiłeś”

-Ehhh na pewno to moja wina, zresztą jak zwykle …

Zeus uśmiechnął się próbując pocieszyć swego jeźdźca.

-Lecimy stary!!!

Kilka chwil później na Berk…

-Rognat ty żyjesz !-ucieszony powiedział Czkwaka

-Tak, chodź to jak na razie nie ma znaczenia. Musimy wypłoszyć smoki .

-DDDDDDRRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAAAAAAA – zaryczał wyskakujący spod ziemi Szeptozgon

Zeus cisnął piorunem w smoka który uciekł w popłochu. Wszyscy jeźdźcy spostrzegli, że Rognat żyje. Nagle Śledzik przyleciał i powiedział:

-Czkawko, Rognacie, wodzu . Czytałem, że jeśli połączy się ogień Nocnej Furii z Wandersmokiem oraz Nocnej Furii z Gromogrzmotem powstanie potężna fala uderzeniowa. Warto sprawdzić czy się uda

-Spróbujemy, dobrze trzymamy się razem- zadowolony powiedział Czkawka.

Pomysł Śledzika okazał się skuteczny, smok uciekały ale…

-DRRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAA- spod ziemi wyskoczył Szeptozgon zrzucając Stoika z Tornada .

-Tatooo nie!!!

Smok zaatakował Stoika i zabiłby go gdyby nie potężna moc wandersmoka.

Później…

-Wodzu wybacz mi, że nauczyłem Albrehta sztuki trenowania smoków

-Zapomniałeś o jednym chłopcze, przecież …

-Tato ale on próbował uratować mi życie

-SYNU ! Daj mi dokończyć! Więc zapomniałeś o jednym chłopcze, przecież uratowałeś mi życie więc nie mam ci noc za złe.

-Dziękuję

-To to Rognat kto pierwszy w Smoczej Akademi?

-Jasne Czkawko

I tak oto wszystko dobrze się skończyło, prawie …


                                                                                                         Koniec odcina VII

Odc.8 Kiedy Nadciąga BurzaEdytuj

Na Berk nastało Lato.

-Aah jak dzisiaj pięknie – powiedział Czkawka – Dobra Szczerbatek, lecimy do akademii

W akademii

- Zaraz, gdzie wszyscy? – powiedział Czkawka do Szczerbatka.

-Na Wyspie Lśniących Piasków – Powiedział Rognat wychodzący z klatki dla smoków – Jest tak gorąco, że postanowiliśmy poleżeć sobie na plaży i popływać w morzu

-Super!  Lecimy – powiedział Czkawka- ale chwila… co ty tu robisz?

-Zabieram zimną wodę, leżała tu przez całą noc. W końcu w tych klatkach skalnych jest strasznie zimno.

Na Wyspie Lśniących Piasków…

-No chyba śnisz – powiedział wypełniony pychą Sączysmark

-Jestem od ciebie silniejsza, szybsza , zwinniejsza a przede wszystkim mądrzejsza – powiedziała Astrid

-No to zaczęło między nimi iskrzyć…– powiedział Rognat

-Eh jak zwykle masz rację – oznajmił Czkawka

Później Na Berk

-Gdzie Czkawka ?! – krzyczał Stoik – Tak gorącego dnia od stuleci nie było …

-… Więc dziś będzie burza jakiej dawno nie było – dokończył Gruby

Zgodnie z przypuszczeniami na Berk rozszalała się potężna burza, natomiast na Wyspie Lśniących Piasków …

-Ha, pokonałam cię we wszystkich konkurencjach – wykrzyczała Sączysmarkowi Astrid

-Dobra pora się zbierać – powiedział Czkawka

Po kilku minutach lotu jeźdźcy zobaczyli potworną burzę nad Berk

-O matko – powiedziała Szpadka

-Masz rację to straszne – powiedział Czkawka

- Noo to strasznie fajne !

W wyspę uderzało tyle piorunów, że ni jak nie dało by się ich zliczyć, a niebo aż świeciło się od błyskawic

-O nie wioska zostanie zniszczona – powiedział Czkawka

-Nie martw się. Mam plan – oznajmił Rognat –  Ja i Zeus będziemy latać i ściągać pioruny, natomiast wy gaście palące się domy. Jasne?

-Jasne! – odpowiedzieli jeźdźcy

Rognat jak zwykle miał (mimo że bardzo niebespieczny) dobry plan. Pojawili się jednak niespodziewani goście

- Wandersmoki ! – powiedział ucieszony Rognat- Pomogą nam ściągnąć pioruny !

Kiedy już burza mijała Nastał nieprzewidziany zwrot akcji. Przez przypadek jeden ze smoków wpadł na drugiego. Smoki wystrzeliły z siebie pioruny i zaczęły walczyć.

-No trzeba przerwać im tą walkę

-RRRRRRRRAAAAAAAAAAAARRRRRRr – zaryczał Zeus wypuszczając potężną falę piorunów. Smoki uciekły w popłochu.

Później…

-No Rognacie, znowu uratowałeś wioskę  - powiedział Stoik

- Tak i prawie wszystko dobrze się skończyło

Rognat poparzył sobie nogi ale poza tym wszystko dobrze się skończyło

                                                                                                  Koniec Odcinka VIII

Odc.9 Ognista PrzeprawaEdytuj

Życie na Berk toczyło się jak zwykle,  jeźdźcy smoków latali w przestworzach, smoki (zazwyczaj) pomagały mieszkańcom a Plaśniak jak zwykle narzekał …

-Tak to tu ale eh.Nie  nie tam uważaj ! – Mówił Stoik nadzorując prace przygotowawcze do Wielkiego Połowu*

-Stoik, Stoik !!! – krzyczał zbliżający się Pleśniak – Mam dosyć tych waszych smoczków. Ciągle atakują mój dom

-Eh. Dobrze wyślę Czkawkę na kontrolę jeśli tylko go zobaczę.

-Mam nadzieję … - powiedział powoli odchodząc

Później

-Nie nie myśl sobie ! Ja wygrałem – powiedział Rognat do Czkawki

-Co ?Chyba  śnisz ! – z uśmiechem odpowiedział Czkawka

-Jutro o tej samej porze ?

-Jasne „Rogsiu” ha ha ha

-Ej, moja mama zapomina czasem, że mam 17 lat.

-Powiem ci, że wolałbym mieć mamę choćby traktowała mnie jak noworodka

-Przykro mi Czkawka

-Przecież to nie twoja wina

Czkawka wchodzi do domu, Rognat odlatuje …

-Czkawko dobrze, że jesteś. Mógłbyś jutro wpaść do Pleśniaka ?

-Co! Co znowu rzekomo smoki zrobiły a tak naprawdę to jego nieudolność i brak koordynacji ?

-Tego nie wiesz

-Tak? A jak mi wytłumaczysz fakt, że jakimś cudem zniknęła jego owca, która tak naprawdę wpadła do pułapki na smoki i to w jego domu albo to, że jakimś cudem została ‘’skradziona’’ jego „kochana owcokostunia ”**  z piwnicy do której tylko on miał klucze.

-Pyskacz to Pyskacz, co zrobisz?

- No właściwie to nic nie zrobię

Rankiem w domu Pyskacza …

-Dziwne, znajdują się tu plamki spalonego gruntu – powiedziałRognat

- No i o czym to świadczy, może sam sobie to zrobił, a może to smoki kiedy to jeszcze je wybijaliśmy ?-powiedział Czkawka

-Taaak, stare dobre czasy – powiedział Pleśniak

-Ty uważaj bo zaczniemy wybijać niezamieszkałych w wiosce starców – powiedział Sączysmark

-Wiesz Czkawka wyglądają na świeże więc …

-Patrzcie ognioglizda – powiedział mieczyk

-Nie mamy czasu Mieczyk – lekko zdenerwowany powiedział Czkwaka

-O i druga i trzecia i … i … o jest po „trzy” ?

-Właściwie Czkawka powinniśmy iść

-Co dlaczego ? Mnie też to denerwuje ale … - Czkawka nie dokończył ponieważ Astrid przerwała mu krzycząc :

-Ognioglizdy ! Jest ich tysiące

-O! O nie ! Jest i królowa

-Uciekamy

-Raaaaaaaaaaaaaaaaaaaaiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!!

Jeźdźcy uciekli  z domu pleśniaka, który po chwili stanął w ogniu

-Mój dom !!!! – krzyczał pleśniak – a gdzie !!! Oh grzybku tu jesteś .

-Pleśniak miał rację – mówił Czkawka – ale dlaczego ognioglizdy nie są da Wyspie ognioglizd i dlaczego jest tu królowa ?

-Pozostaje to sprawdzić – powiedziała Astrid

- Dobrze ale najpierw puszę pogadać z tatą- powiedział Czkawka

Po zakończonej rozmowie…

- Co do Thora !!! O nie

-Tak tako ale musimy przełożyć Wielki Połów

-Dobrze. A teraz lećcie.

W drodze na wyspę …

-Jestem ciekaw – mówił Czkawka – nie, że by mi to nie odpowiadało ale dlaczego akurat obok Pleśniaka musiały znaleźć sobie dom

-Gdzie tak właściwie żyją ognioglizdy ? – pogrążony w myślach powiedział Rognat

-W jaskini na swojej wyspie – odpowiedział Śledzik

-Więc może to dlatego, że obok domu pleśniaka jest jaskinia

-Możliwe  – powiedział Czkawka

Na wyspie ognioglizd, jeźdźcy wlatują do jaskini …

-Patrzcie ile smoków ! – Powiedział Czkawka

-Tak ! Zembirogi  - kontynuował Rognat- zaduśne zdechy i zaraz jak nazywały się te smoki ?

-Szeptozgony !!! – Krzyczał już wylatujący z jaskini Śledzik

-Lecimy – krzyknął Czkawka

W drodze na Berk…

- Jestem ciekaw, dlaczego ta jaskinia ? – mówił pogrążony w myślach Czkwaka

-Tego właśnie musimy się dowiedzieć – odpowiedział Rognat

                                                                                                   Koniec odcinka IX

  • Wymyślone przeze mnie zawody Wikingów. Chodziło o to kto złowi najwięcej ryb. Dla rodziny zwycięzcy przez okres 85 dni przysługiwało wyżywienie większe od przeciętnego.
    • Sześcian z namalowanymi podobiznami grzybka-jego owcy


Odc.10 Albrecht GórąEdytuj

Na Berk…           

-No i jak synu – powiedział Stoik- wiesz co sprawia, że ognioglizdy przyleciały do nas

-Czemu przyleciały do nas nie wiem ale wiem, jednak wiem dlaczego w ogóle opuściły dom

-Więc…?

-Więc w ich jaskini zagnieździły się inne smoki , które przegoniły ognioglizdy.

-Ale dlaczego właśnie napadły na jaskinie ogniglizd ?

-Im więcej pytań tym mniej odpowiedzi – powiedział Rognat

Gdzieś…

-Ha,ha,ha. Nasz plan idzie wyśmienicie. Teraz tylko czekać na reakcję tych głupich bachorów z Berk ha ha ha- powiedziała tajemnicza wielka i muskularna postać…

Później na Berk…

-Cześć Czkawka, mogę wejść ? –powiedziała Astrid

-Tak jasne

-Co cię dręczy?

-Tata mi ufa a ja nie chcę go zawieść. Eh nie wiem co zrobić z tymi smokami. Przecież ich nie przegonie, to nie w moim stylu.

-Wiesz co też nie jest w twoim stylu?

-Co?

-Poddawanie się- powiedziała Astrid po czym wyszła

-Ma rację. Tak ma rację. Wiem co zrobię!

-Synu co tak krzyczysz ?!

-Tato wiem co zrobimy. Najpierw musimy przegonić smoki z jaskini ognioglizd

-No tak a co potem

- O już ja wiem … - szybko musimy wyruszyć jak najprędzej

-Skoro tak mówisz

Jeźdźcy wraz ze Stoikiem lecą na wyspę ognioglizd kiedy to na Berk …

AAAAAAAAA POMOCY !!!

Łupierzcy zaatakowali Berk.

-Tak, tak !!! Berk ma stanąć w płomieniach !- Krzyczał Albrecht z swojego Szeptozogna

-Pa-pa-pa ał Panie czy nie-e-e mó-głbyć auć dać mi innego smoka – pałen pokory i strachu mówił Bestial lecący na wierzgającym Zmiennoskrzydłym

-Czemu, wyglądasz śmiesznie ha ha !

-Gdzie jest Stoik ? – krzyczał Pyskacz

-Podobno wyruszył z resztą na wyspę ognioglizd – odpowiedział mu Gruby

-No to klapa. Wikingowie do broni !!!

Wnet rozpoczęła się walka, jednak widać było, że mieszkańcy Berk nie mają szans. Po kilku minutach połowa wioski stała w płomieniach. A tymczasem u niczego nie wiedzących jeźdźców…

-No to synu co zrobimy z tymi smokami ?

-A to oczywiste – węgorze.

Raaarrr- zawyły smoki zrzucając swych jeźdźców i uciekając

- Au właśnie …. Dobrze trzymajcie węgorze i starajcie się doprowadzić smoki do wyjścia- powiedział Czkwka

-Jasne- odpowiedzieli jeźdźcy

-A ja co mam robić- powiedział Stoik

-Możesz pomóc robiąc co reszta

-Jasne

Na Berk

-Ha ha chyba wiem już jak latać na tym smoku – powiedział zadowolony Bestial – no to strzelaj mały. Ah nie trafił

Trafił ale w gniazdo ognioglizd. Które zaczęły atakować Łupierzców

-Ups.Pomocy!!!!

Chmara małych, świecących i parzących smoków rozpoczęła atak wraz z królową.Łupierzcy zaczęli uciekać.

-Ha ha może tym razem uciekamy ale połowa waszej wioski jest zniszczona, następnym razem nie będzie tak dobrze. I teraz Albrecht jest górą ha ha ha !!!

Na wyspie ognioglizd po interwencji  dzikie smoki zostały wyrzucone z jaskini

-No to wracamy na Berk ?

-Jasne Rognat

Wracając na Berk Rognat dostrzegł czarną chmurę nad Berk

-Ej patrzcie ! Czyżby burza nad Berk?

-Nie to mi przypomina bardziej… -mówił wpatrujący się Czkawka-  POŻAR!!

Po kilku chwilach

- O nie wioska jest zniszczona – mówił pełen rozpaczy Stoik.

-Nie martw się nikt nie zginął

-Eh…

Później na jednym z klifów blisko Berk…

-Czkawka mogę usiąść?

-Jasne Astrid

-Co znowu ?

-Tata jest zdruzgotany. Jeszcze nigdy zniszczenia nie były tak wielkie i ja… nie mogę patrzeć jak się tak martwi

-Rozumiem – powiedziała Astrid przytulając Czkawkę

-Lecę

-Pa

                                                                                                    Koniec odcinka X

Odc.11 Żegnaj PrzyjacieluEdytuj

Na wyspe Łupieżców…

-Jesteś całkowicie bezużyteczny!!!-Krzyknął Albrecht

-Ale pannnieee – drżącym głosem odpowiedział Bestial

-Nie jesteś godzien by nazywać mnie swoim panem, gdyby nie twoja nieudolność zniszczylibyśmy całą wioskę!

-Albechcie !!!

-Eh… nie mam do ciebie już cierpliwości więc albo idź precz z mojej wyspy albo dziś na kolację będziemy mieli udka Bestiala .

-To ja jednak sobie pójdę- z pokorom i strachem powiedział Bestial po czym wybiegł i uciekł z wyspy

Później na Berk…

-No co u ciebie tato – rzekł Czkawka

-Wszystko dobrze, odbudowanie zostały już 4 domy a to tylko 3 dni od wielkiej napaści Łupieżców

-Oby tak dalej

-Czkawka – powiedział Lecący Rognat – lecisz ?

-Właśnie – dopowiedziała nadlatująca Astrid – wszyscy na ciebie czekamy

- O  tak jasne

[…]

-Cieszę, że wszyscy się tu zebraliśmy-rozpoczął przemowę Czkawka - Mam nadzieję że wszyscy wiedzą poco tu się spotkaliśmy

-Tak … mów za siebie-powiedział mieczyk

-Właśnie – odparła Szpadka

-Yyyyy. Dobrze … Zebraliśmy się tu aby porozmawiać o kwestii obrony naszej wioski. Podczas naszej ostatniej nieobecności pół wyspy spłonęło. Musimy popracować  nad strategią ,walką oraz komunikacją z wioską podczas naszej nieobecności. Dlatego też podczas odbudowy wioski nastąpi wybudowa CPLB (Centrala Poczty Lotniczej w Berk).

-I co to niby da? Kolejne nawiedzone strasz kiece !?- z lękiem powiedział Mieczyk

-… A więc kontynuując , rozpoczniemy treningi z wszystkimi znanymi nam smokami, nauczymy się jak z nimi walczyć.

-W końcu coś ciekawego ! – znużony odparł  Sączysmark

Jeźdźcy odbywali swój trening ucząc się jak poskramiać wszystkie znane gatunki. Sprawdźmy jednak co dzieje się u Bestiala …

-Nie jestem godzien tak ?!!! To on nie jest godzien mnie !!! Jestem bezużyteczny Tak ?!!! To kot dowodził przegraną armią !!! A kogo ja i oszukuję ?

-UUUUUUURRRRRRRRRAAAAAAAAAAAAAAAAAAA – rozległ się głos smoka. Bestial zobaczył wielki cień a potem niebieskiego smoka

-O nie, o nie, on mnie zabije nie mam wystarczającej broni. Ale zaraz … ja potrafię tresować smoki ha ha !!! No chodź mały nie zrobię Ci krzywdy ha ha ha !!! No to co ty potrafisz

-RAAAUUUUU- smok zaryczał poczym Besial wdrapał się na jego grzbiet a siedzenie na nim było trudne bo przez prawie cały kręgosłup rozciągał się wielki ‘’żagiel’’.  

-No dobrze teraz pokaże Albrechtowi na co mnie stać ha ha !!!

Później…

-No proszę – powiedział Albrecht – jednak chcesz umrzeć !

-Nie – odpowiedział Bestial – Mam dla ciebie propozycję

-Mów szybko zanim się rozmyślę i każę cię zabić

-Więc znalazłem przypadkiem pewny mały upominek który myślę ci się spodoba – mówiąc to wyprowadził smoka zza skały

-No, zwykły smok, tylko trochę duży

-To nie wszystko co potrafi – smok rozłożył wielkie skrzydła, kiedy nimi zamachał Albrecht ledwie się nie przewrócił, potem podbrzusze smoka stało się wręcz czerwone a tez wypuścił z paszczy długi promień podobny do lasera – To jak będzie ?

- Bestialu – z radościż krzyknął Albrecht – Może jednak bezużyteczny to ty nie jesteś ha ha ha ha ha

Albrecht znów wybrał się na wycieczkę na Berk lecz tym razem tylko z Bestialem i nowym smoczkiem.

-Witaj Stoiku Ha ha!!! Teraz doszczętnie zniszczę twoją wioskę i ciebie razem z nią.

-Czkawka!!! –krzyknął Stoik- Thornado !!! – krzyknął drugi raz

-Rognat spójrz !!! – powiedział Czkawka lecąc z kognatem

- To Albrecht, Bestial oraz … yyyy… co to za smok ?

-Nie wiem

-Dobrze teraz pokażemy na co go stać – powiedział Albrecht poczym smoka zatoczył wielkie koło nad Berk. Nagle smok jakby coś wyczuł. Zrzucił swoich jeźdźców i ruszył do jaskini w której kiedyś mieszkały ognioglizdy. Dopadł i zaczął pożerać ich ognisty miód.

-Co ten twój smok znowu robi !!! Krzyczał Albrecht bijąc Bestiala

LasertisPS

Smok ryknął poczym Szczerbatek i Zeus ruszyli w jego stronę. Zrzucili oni jeźdźców poczym ryknęły i poleciały razem z nieznanym smokiem nie zważając na słowa swoich jeźdźców.

-Tato musimy ich dogonić !!!

Czkawka i kognat wsiedli na Tornada jednak nie mogli dogonić smoków.

- O nie ! –powiedział zmartwiony Czkawka- co jeśli ich już nie znajdziemy ?!

                                                                                             Ciąg dalszy nastąpi…

Odc.12 Żegnaj Przyjacielu cz.2Edytuj

[…]              

-Mamo ! –powiedział Rognat wbiegając do swojego domu – Zeus został jakby porwany. Muszę go odnaleźć.

-Rognat, synku. Musisz coś wiedzieć. Firma ojca tu na Berk nie przynosi zbyt wielkich korzyści. Dlatego też przeprowadzamy się do innej osady około 2 dni drogi stąd. Tam na pewno przyjmą nas z otwartymi ramionami.

-C-ccc-cc-Co ?!!! Nie, nie, nie pozwolę. Nie możemy mamo !

-Decyzja zapadła- powiedział ojciec Rognata który podsłuchał rozmowę

-Dobrze więc, pozwólcie mi tylko znaleźć Zeusa.

- Śpiesz się jednak synu – powiedzieli rodzice razem.

Minęło kilka chwil. Wszyscy jeźdźcy oraz Stoik zebrali się pod Wielką Twierdzą.

-Dobrze- rozpoczął przemówienie Czkawka- myślę że wszyscy wiedzą po co się tu spotkaliśmy ?

-Taa mów za… - nie dokończył Mieczyk ponieważ Rognat mu przeszkodził

-Nie ważne! Musimy odnaleźć Szczerbatka i Zeusa. Koniec pytań.

-Tak, Rognat ma rację. Ja polecę z tatą  na Tornadzie a ty z Sączysmarkiem na Hakokle.

-Jak dla mnie bez różnicy – odpowiedział znudzony i zdenerwowany Rognat.

Jeźdźcy smoków wyruszyli z Berk. Polecieli w tą samą stronę co smoki z nadzieją, że nie zmieniły kursu.

-Rognat- powiedział Czkawka – Czemu jesteś taki smutny? Tak wiem, że utrata kochanego smoka to cios w serce ale…

-Nic mi nie jest, wszystko [nie licząc sytuacji ze smokami] w porządku.

-Powiedz proszę.

-Naprawdę, wszystko w porządku. Przeżyjmy tą przygodę jak najlepiej, uratujmy smoki i bawmy się przy tym jakby był to ostatni raz.

-No nie wiem czy będziemy się bawić jeśli spotka nas zaszczyt walczyć z większą ilością tych smoków.

-Ha ha masz rację.

Po prawie dwóch dniach wędrówki jeźdźcy dotarli na pewną, nieznaną wyspę.

-Czkawka, Rognat –powiedział Stoik – muszę was zmartwić ale nigdzie nie widać waszych smoków. Chyba będziemy musieli wracać na Berk z nadzieją, że one albo już tam są albo wkrótce się zjawią.

-Chyba masz rację … - zasmucony powiedział Czkawka.

Wnet rozległ się straszny ryk. Ryk bardzo podobny do tego, który Stoik poznał półtora roku temu. Ten ryk przypomniał mu straszną chwilę ujrzenia Czerwonej Śmierci.

-Co się dzieje ?! – pełny strachu zapytał się Śledzik

Migiem z wody wyskoczył wielki potwór, smok bardzo przypominający Czerwoną Śmierć. Jeźdźcy spojrzeli się za siebie i ujrzeli Szczerbatka, Zeusa i tajemniczego smoka. Szczertbatek posłał plazmą w potwora, Zeus piorunami a nieznany smok długą wiązką ognia.

N,ś

-Hej, Czkawka! Już wiem co to za smok! Nazywa się Lasertis. Zamieszkuje obszary położone na południowy-wschód od Smar (rodzinnej wyspy Rognata).

Rozegrała się wielka bitwa . Nagle wieli smok  wylał z siebie strumień wody. Szczerbatek, Zeus i Lasertis spadli na ziemię a inne smoki uciekły. Bestia zauważyła jeźdźców i rzuciła się na nich.

-No to po nas – powiedział Czkawka.


                                                                                           Ciąg dalszy nastąpi …

Odc.13 Żegnaj Przyjacielu cz.3Edytuj

[…]

Jeźdźcy zaczęli uciekać, niestety nie dość że smoki uciekły to jeszcze Czkawka się potknął.

-Czkawka- krzyczała Astrid chcąca biec po przyjaciela.

Wszystko działo się tak szybko a jednak tak wolno. Czas się dłużył. Jedna sekunda była jak jeden rok. Czkawka myślał już, że wielka fala wciągnie go do morza. Stało się jednak coś, czego nikt się nie spodziewał. Lasertis strzelił dymem który został trafiony plazmą Szczerbatka wzmocnioną piorunami Zeusa. Taki pocisk trafił w kulę ody która po prostu wyparowała.

-Czkawka, ty żyjesz !!!-ze łzami szczęścia Astrid ruszyła na Czkawkę przytulając go.

-Astrid, Astrid zaraz, zaraz mnie udusisz.

-Oj eh- zaczerwieniła się Astrid. Z dumą dodała- to za to że ee że tak mnie wystraszyłeś. Nie wytrzymałabym ze smarkiem.

-Taaak – z sarkastycznym uśmiechem odpowiedział Czkawka.

RRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUUUAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-zabrzmiał  ryk wielkiego stwora. Smoki klasy uderzeniowej są bardzo inteligentne, szybko się więc uczą. Smoki uderzały pełną siłą swojego ognia w Niebieską Śmierć  za każdym razem wykorzystując  taką samą kombinację ognia.

-Tak trzymać !!! –krzyczał Rognat

-Ej patrzcie – powiedziała  Szpadka.

Nagle nadleciały smoki. Od razu przystąpiły do ataku; Jot i Wym rozproszyli gaz nad bestią, Sztukamięs strzelała gorącymi głazami, które na domiar złego (dla Niebieskiej Śmierci) były podpalone ogniem Wichury, Thornado ryczał ile sił w gardle natomiast Hakokieł ciągle zionął ogniem w falę dzięki czemu spok nie został tylko ogłuszony ale i uszkodzony. Smoki ciągle atakowały. W pewnym momencie Niebieska Śmierć upadła łamiąc sobie nogę. Potwór wrócił do oceanu.

[…]

-Zeus!- krzyczał  Rognat przytulając swojego smoka.

-Szczerbatek !- powiedział Czkawka również przytulając swojego smoka – już nigdy tak nie rób!

-RAAAAAA- odparł Szczerbatek tak jakby miało to znaczyć „Pożyjemy, zobaczymy”.

-UUUUAAAAAAAIIII- zaryczał Lasertis patrząc na Szczerbatka i Zeusa jakby się uśmiechając. Nalge smok rozpostarł wielkie skrzydła i odleciał na pobliską wyspę.

-No i tyle go widzieliśmy –powiedział Śledzik

-Jestem ciekaw –powiedział Czkawka- dlaczego tak bardzo potrzebował Szczerbatka i Zeusa.

-Może smok kradł mu jedzenie czy coś takiego – powiedział Śledzik

-Myślę – z radością oznajmił Rognat – że zaraz się dowiemy.

Smok znów przyleciał jednak tym razem nie sam.

-UUUUUUAAAAAAIIII – smok znów zaryczał odsłaniając jeźdźcom innego dorosłego lasertisa oraz młodego.

-No to wszystko jasne –powiedział Rognat.

-Dobrze. Dziś przenocujemy na tej wyspie a jutro rano ruszamy na Berk.

Wieczorem gdy większość już spała …

-Rognat , czemu jeszcze nie śpisz ?

-Myślę Czkawko.

-Ale nad czym ?

-A ja … Nie mogę ci powiedzieć. Jeszcze …

-No powiedz !!!- nalegał Czkawka.

-Dobrze. Po powrocie do domu opuszczam Berk z rodziną.

-Co???!!!

-Wiem. Długa historia. A właściwie to nie tak bardzo …[Rognat opowiada Czkawcę dlaczego opuszcza Berk jednak Ty tą historie już znasz].

-Musimy coś zrobić… eh. Coś wymyślę.

-Nie Czkawka. Naprawdę nie …

Rano :

Jeźdźcy zjedli niezbyt syte śniadanie i wyruszyli na Berk. Podróż ta trwała jednak tylko 1 dzień ze względu na szybkie tempo lotu.

-Rognatcie  cieszę się że już jesteś – powiedziała mama Rognata.

-Tak wiem wybacz ale podróż trwała dość długo. Wyruszmy czym prędzej.

-Nie nie to chciałam ci powiedzieć. Zostajemy na Berk.

-CO?!!! HURA !!! CZKAWKA SŁYSZAŁEŚ !!!! – Rognat  krzyczał tak głośno, że słyszał go nawet  Pleśniak

Później…

- I tak w końcu wszystko dobrze się skończyło – powiedział Rognat

-Masz rację – odpowiedział Czkawka

-Hej Rognat możesz zostawić nas samych – powiedziała Astrid.

-Jasne – odpowiedział Rognat poczym odleciał

-No Czkawka masz rację. Naprawdę bałam się, że. I no wiesz chciałam ….yyy…eeeee….

-Też cię kocham – powiedział Czkawka.

I tak oto wszystko dobrze się skończyło.

                                                                                                                  KONIEC SEZONU 1

Sezon 2Edytuj

Odc.1 Bycie wodzem nie jest łatweEdytuj

Wyspa Berk.

Życie tu jest naprawdę niesamowite. Mimo długiej zimy, częstych, deszczowych dni nie zamieniłbym tej stery skał na nawet złoto. Mamy tu piękne zachody słońca, owce i … SMOKI.

 Już pół roku mieszkam z moją mamą- Valką i jej smokiem Chmuroskokiem . Może i trudno jest być wodzem ale razem z Rognatem wszystko ogarniamy.

-Hej, wodzu chcę nowy miecz

-A ja nowego męża, temu tylko miecze w głowie!

-A ja wolę zapas ryb

-Hej tu a ja chcę …

Dobra kłamałem nie radzę sobie

-Widzę że sobie nie radzisz- powiedził Rognat

- Co ty nie powiesz ?! –odpowiedział Czkawka-Tata lepiej sobie raził –wtedy poleciała mu łza.

-Dobra koniec dobroci Zeus ryknij

-RRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAAAAAa- zaryczałZeus

-Tak lepiej, więc spróbuje razem z moim doradcą i zastępcą Rognatem zaspokoić większość jeśli nie wszystkie wasze potrzeby i zakończyć wszelkie spory.

Zebranie jeszcze trwało kilka godzin (razem zajęło cały dzień) ale nie ma sensu przedstawić go całego

-OOOO matko nie mam sił- powiedział Czkawka – a ty Rognat?

-Weź mi nawet nie mów że tam mam spędzić resztę życia …

-Ty nie ja tak. Przecież nie musisz mi pomagać

-Hola, hola. Zastopuj. Pamiętasz? Przyjaciele na zawsze

-No tak masz rację.

-Dobra lecę, lecimy Zeus.

-Hej to jak będzie. Jutro ze wschodem słońca?

-Żartujesz

-Tak, narka.

Wszyscy udali się do domów…

Nastał ranek…

-Dzień dobry Synu! Wyspałeś się? – powiedziała Valka

-Cześć mamo. Taak.

-Rognat tu był u pytał się o ciebie.

-Powiedział co chciał?

-Tak, mówił coś o sprawach, które trzeba natychmiast wykonać. Powiedziałam że śpisz więc…

-Eh mogłaś mnie obudzić. To on nadaje się na wodza nie ja. Jest znacznie bardziej odpowiedzialny i punktualniejszy niż ja.

-Nie mów tak. Gdyby ojciec chciał przekazał by mu rolę wodza.

-Dobrze, nie ważne. Lecę ! Pa, kocham cię mamo.

Czkawka przylatuje do smoczej akademii…

-Cześć wszystkim ! Wybaczcie spóźnienie.

-Jest popołudnie ! –powiedział Sączysmark.

-Naprawdę wybaczcie, a ty Rognat nie powinieneś wykonywać za mnie pracy.-powiedział poważnie i spokojnie Czkawka.

-Nie powinienem ale to robię. Przecież widzę że sobie nie radzisz. Bycie wodzem, przewodniczącym smoczej akademii … A zawsze ma Astrid do pomocy.

-Może i masz rację. Ale proszę nie odwalaj za mnie roboty.

Później na ulubionym klifie Astrid i Czkawki …

-Astrid! Wiedziałem że cię tu znajdę!

-Jak zwykle proszę usiądź. Czy coś cię martwi ?

-Nie, nie !

-Halibucie Straszliwa Czkawko III ! Nie okłamuj mnie! Przecież widzę !

-Dobrze ! Nie powinnaś wyraz z Rognatem wykonywać moich obowiązków. To moje brzemię.

-Nie to nasze brzemię! Kocham Cię i zawsze będę, na dobre i na złe –powiedziała Astrid poczym pocałowała Czkawkę.

-Ja ciebie też.

Następnego dnia…

-O co chodzi ! –powiedział jeden z mieszkańców.

-Właśnie, po co wódz zwoływał zebranie?

-Nikt tego nie wie.

- Witajcie !!! –Powiedział Czkawka – Zapewne zastanawiacie się dlaczego was tu zebrałem. Otóż mam do załatwienia coś bardzo ważnego. Zapraszam Rognata Bewerlesta.

-Tak ? O co chodzi.

-Więc. Rognacie Bewerleście! Ja, wódz klanu Wandali Halibut Straszliwa Czkawka III degraduje cię ze stanowiska zastępcy wodza.

-Co ?!

-Cicho ! Daj mi dokończyć ! Więc degraduje cię ze stanowiska zastępcy wodza na rzecz funkcji przewodniczącego Smoczej Akademii !

-Ty mówisz serio ?

-Tak a co nie podoba ci się ?

-Czkawka jesteś MOIM NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM dzięki wielkie !!!

-Cieszę się . A teraz rozpoczynamy ucztę !

<Czkawka schodzi ze „sceny”>

-Brawo –powiedziała Astrid do Czkawki – genialny pomysł.

-Dzięki, chociaż tak mogę go nagrodzić, i za… - Czkawka chciał dokończyć jednak całując go Astrid przerwała mu.

-No synu – powiedziała podchodząca Valka – ojciec miał jednak rację. Będziesz i jesteś genialnym wodzem !


                                                                                                                       Koniec odcinka I

Odc.2 Wyścig nad wyścigamiEdytuj

-Leć Zeus – krzyczał Rognat lecąc na swoim smoku.

-Dalej Wichurka – powiedziała Astrid – Doganiamy ich !

-Możesz sobie  doganiać kogo chcesz – powiedziała Szpadka.

-I nawet możesz sobie wygrać –powiedział mieczyk – ale i tak my wygramy ! Chwila czy to ma sens?

-Nie – stanowczo powiedziała Astrid po czym odleciała w stronę Zeusa

Tak właśnie wyglądały przygotowania do Wyścigów Smoków. Te jednak miałby być wyjątkowe, ponieważ to półfinały. Zwycięzca mógł walczyć z Czkawką i Szczerebatkiem o zwycięstwo.

-Dobra Zeus. Widzisz owce ?

-Raaaaaaa !!!

-Więc, ruszaj i łap je ! – powiedział Rognat po czym Zeus ruszył w dół i złapał dwie owce. -Dalej !!! Wygramy !!!

Później…

-No chłopie – powiedział Czkawka  do Rognata– chyba już wiem z kim zmierzę się w finale.

-Ehem-zrobiła takie coś Astrid.

-Zmierzę się z moją kochaną Astrid –powiedział Czkawka po czym wstał i pocałował ją.

-Tak lepiej

-Dobra –powiedział Rognat – zostawię was samych

-Nie, Rognat, zostań –powiedziała Astrid

-Nieee. Siedźcie sobie. Narka.

-Hej-powiedzieli narzeczeni.

-No to jak gołąbki –powiedział Eret – będziecie się ściskać czy lecimy ?

-Trudna decyzja – śmiejąc się odpowiedział Czkawka

Kilka dni później…

-Witajcie !-powiedział Czkawka – Dziś wyłonimy zawodnika, który walczyć będzie ze mną w finałach!

-Huraa-krzyczał tłum.

-Startują :

Z nr.1 Astrid Hofferson i jej smoczyca Wichura

Z nr.2 Sączysmark Jorgenson i jego smok Hakokieł

Z nr. 3 Rognat Bewerlest oraz Zeus

Z nr. 4 Bliźniaki Mieczyk i Szpadka Thorston na swoim smoku Wymie i Jocie

Z nr. 5 Śledzik Ingerman oraz jego SztukamięsZ nr. 6 Eret oraz Czaszkochrup

Niech zaczną się zawody!!!

Po tych słowach zabrzmiała trąba. Wszyscy ruszyli w zawrotnym tempie, pierwszy jednak był Eret. Nie trwała ona jednak długo bo chwile później wyprzedził go Sączysmark. Złapał on za jednym zamachem trzy owce.

-Ha!  no Szpadko Eret już jest taki wspaniały co ?!

-W przeciwieństwie do ciebie wiem że jest on mężczyzną – odpowiedziała Szpadka

-HAAAAA. Baba cię zniszczyła – śmiejąc się powiedział Mieczyk.

-RRaaaaaaaaa –zaryczał Hakokieł

-Nie teraz !!!-zdenerwowany odpowiedział Sączysmark- ej gdzie owce ?!

-Dzięki !- z uśmiechem odpowiedział Rognat po czym pomknął i już 3 owce znajdowały się w jego siatce.

-RRRr-wściekły warknął Sączysmark.

Wszyscy pomknęli, łapali owce, walka była zaciekła. W końcu przyszedł czas na Czarną Owcę

-No dobra – powiedział Czkawka -wystrzelić za 3,2,1 już !!!

Czarna owca pomknęła. Kto ją złapie???

Astrid!!! Astrid leci wszyscy próbują zabrać jej owcę jednak nikomu się to nie udało, aż do ostatnich metrów. Sączysmark zaskoczył ją nalotem od przodu. Uderzył w Astrid która upuściła owcę do kosza Rognata.

Wyniki :

Astrid – 9

Sączysmark  -1

Rognat -18

Bliźniaki -3

Śledzik – 0

Eret – 5

-Brawo ! Wygrywa Rognat –powiedział Czkawka – szkoda że muszę pokonać najlepszego przyjaciela

-Nie byłbym tego taki pewien.

-No Rognat tym razem wygrałeś ale przez przypadek – Powiedziała Astrid raczej spokojnie, można by powiedzieć radośnie po czym uderzyła Rognata jak niegdyś Czkawkę.

Następnego dnia…

-Dobra pora wygrać – powiedział Czkawka

-Niech wygra lepszy – rzekł podchodzący Rognat

-Jasne

-No to jak synu. Gotowy ?– powiedziała Valka

-Jasne

Chwilę później …

-Witajcie! To ja Valka . Dziś spotkał mnie zaszczyt bycia sędzią tego widowiska. Niech wygra lepszy!

-Huraaa-krzyknął tłum.

-3, 2, 1 Zaczynamy !

Chłopaki ruszyli. Walka była zaciekła, jeśli jeden złapał owcę drugi też, jeśli jeden upuścił drugi też. Przewaga raz była po stronie Czkawki a raz po stronie Rognata. W końcu czas przyszedł na czarną owcę. Złapali ją razem. Dolecieli do mety razem. W końcu rzucili ją. O zwycięstwie miało zdecydować do kogo trafi owca. Tak się jednak stało że nie trafiła do siatek. Wpadła do wody (-_-) .

-Po przeliczeniu owiec znamy już wynik – powiedziała Valka. – a zwycięzcą jest……………………………………………………………………………………………...... nikt nie wygrał jest remis

-Co ?! – ze zdziwieniem powiedzieli jeźdźcy

-Na to wygląda że jesteśmy równi – powiedział Rognat

-Chyba masz rację – odpowiedział Czkawka po czym jeźdźcy podali sobie dłonie

Koniec odcinka II

Odc.3 InfekcjaEdytuj

Na Berk jeszcze przed świtem …

-No to jak wszyscy gotowi?-powiedział Rognat

-Jasne ! –odrzekli członkowie akademii.

-No to lecimy, ale zaraz, a Czkawka nie leci ?

-Nie – odpowiedział Eret

-Szkoda, dobra musimy lecieć.

Jeźdźcy Smoków wyruszyli  bardzo wcześnie gdyż mieli ważne zadanie – ocenić stosunek, stan i liczbę smoków na Archipelagu. Jeźdźcy Smoków przez dwa dni zajmowali się smokami. Raz odwiedził ich Czkawka, który przywiózł prowiant :

-No to jak Rognat, mogę cię prosić o sprawozdanie?-powiedział Czkawka

-Jasne – odpowiedział Rognat – Śledzik mogę prosić twoje notatki?

-Jasne

Przez kilka minut Rognat i Czkawka rozmawiali ze sobą po czym Czkawka powiedział …

- Muszę już lecieć

-Cześć !- odpowiedzieli wszyscy po czym Czkawka odleciał na Szczerbatku.

-No to koniec lenistwa zostały jeszcze 4 wyspy!

-Ehhhhhh-ze zmęczeniem odpowiedzieli inni

-Nie marudzić ! Mi też się to nie podoba ale Czkawka mi ufa więc muszę spisać się dobrze

Jeźdźcy przeprowadzali kolejne badania które utrudniały [co nie trudno zgadnąć] bliźniaki. Jednak na pewnej wyspie stało się coś szczególnego …

-Ej spójrzcie !!!-powiedział Śledzik- co jest temu kroplowijowi ?!

-Dziwne, jest czaro-czarny a jego oczy są czerwone .

-Ej !!! Co z jego żaglem i skrzydłami ?! –powiedziała Astrid –Rognacie ! Zabierzmy go stąd !

-Chciałbym ale nie możemy, wygląda na chorego a jeśli tą chorobą zaraziły by się smoki lub co gorsza ludzie . Nie mogę ryzykować

-Ale !

-Żadnych „ale” lecimy na ostatnią wyspę i wracamy na Berk.

Jeźdźcy wrócili na Berk…

-No i jak znaleźliście coś jeszcze ?-powiedział Czkawka podlatując do przybyłych jeźdźców

-Tak, jednego kroplowija, chorego raczej …

-Ej chłopaki !!! Właśnie zauważyłam że zapomniałam czegoś z jednej wyspy nie daleko stąd. Za pół godziny będę

-Dobra Astrid leć ale z kimś – powiedział Czkawka – może na przykład ze m…

-Z Eretem !!!-powiedziała Astrid po czym machnęła ręką. Na ten znak Czaszkochrup oraz Wichura odleciały

-Czego ty chcesz Astrid !!!-powiedział Eret

-Potrzebuje Czaszkochrupa nie ciebie ! Jest silny i powinien mi pomóc

-A co właściwie zapomniałaś ?

-Pewnego kroplowija …

Na Berk

-Czkawka co ci jest ? –powiedział Rognat idąc z Czkawką do jego domu

-Czemu Astrid poleciała z Eretem a nie ze mną ? Czy już mnie nie kocha  :’(

-CO ? HEha ha ha Żartujesz ! Nie widzi świata po za tobą, przez pół drogi przytulała się to twojej podobizny !

-Wow !!!

-Widzisz  Nie musisz się martwić.

Gdzieś za pół godziny …

-Pyskacz !

-Tak Astrid ?

-Czy mógłbyś wyleczyć pewnego smoka ?

-Myślę że tak. Który to ?

-To on –powiedziała Astrid po czym odsłoniła kroplowija

-Odynie ! Co z nim się stało !!!

-No właśnie. Postawisz go na nogi ?

-No nie wiem, ale spróbuje.

Następnego dnia…

-Cześć Pyska… Thorze!!! –powiedział Rognat przychodzący do Pyskacza – Co ci się stało?

-Chyba zaraziłem się od tego smoka którego Astrid przesłała mnie do mnie.

-Od tego Kroplowija !!! Gdzie on jest ?!

-Nie wiem.

-ASTRID!!!

Kilka chwil później…

-Astrid!-powiedział zagniewany Rognat wchodzący do domu Astrid

-Co … sięęee ee co się stało ?

-O ty już wiesz ! Kazałem ci zostawić tego smoka na wyspie !

-Wybacz, ale nie mogłam

-Dobra masz znaleźć tego smoka i wywalić go z wyspy !

-Nie możesz nikogo wywalić z wyspy. Tylko Czkawka może!

-Mylisz się Astrid –powiedział Czkawka który szedł do Astrid – może i popieram go

-Słyszałeś ? Dobra, chodź wichurka. Odyne !!! Co się z tobą stało! –Zrozpaczona powiedziała Astrid

-Wygląda tak strasznie jak ten kroplowij-powiedział Rognat –mówiłem żebyć go zostawiła !

- O nie ! –powiedziała Astrid po czym poleciała jej łza – znajdziemy go i naprawimy to co zepsułam

                                                                                      Koniec odcinka III

Odc.4 Śmierć z Pustyni Edytuj

!!!!!!Uwaga! W tym epizodzie mogą znajdować się sceny nieodpowiednie dla młodszych!!!!!

-Czkawka nie wiem czy mogę zostawić wichurę samą. Może wy lećcie a ja znajdę  jakieś lekarstwo.

-Przy okazji spróbuj postawić na nogi Pyskacza.

-Jasne, wybacz!

-Lecimy chłopaki!

Chwilę później …

-Ej, Czkawka ! Widzisz?!

-O nie, nie! Nie!!!

-Wiem on chyba nie …

-Zawiodłem się na Astrid.

-Dobra musimy usunąć tą padlinę z wyspy… To straszne

Chwilę po powrocie do wioski…

-Astrid –powiedział Czkawka – co tu się do licha dzieje!!!

-Ta choroba jest zaraźliwa

-Nie –powiedział Rognat – to nie choroba, ten smak wyglądał na zatrutego a dokładnie zatrutego jadem piaskodmucha!

-Co? Piaskodmuch? - powiedział Czkawka

-Tak, to przerażający smok, żyje na pustyni Helli, na Wyspie Sakr. Mało o nim wiem ale ten kroplowij … miał ślady jak po ataku piaskodmucha.

-Nie martw się, kryzys prawie jest już zażegnany – radośnie powiedział Czkawka

-O nie! To dopiero początek! Ktoś je kontroluje.

-Możliwe

-Na pewn…. Mamo!!! –powiedział Rognat widząc swoją matkę  która przechodziła nieopodal- chyba się zaraziłaś, wracaj do domu

-A co z tobą? Nie zostawię Cię tu synku

-Nie bój się o mnie. Niech tata yyy zaraz o wiem niech tata da ci trochę przecieru z jagód ognistych i niech doleje mleka jaka. I jak coś zaraz wrócę muszę wziąć te jagody.

-Rognat-powiedział podchodzący Czkawka – wiesz coś więcej ?

-Tak, przypomniałem sobie jak uleczyć chorych ludzi. Załatwię mleko oraz jagody a ty zwołaj chorych mieszkańców i smoki.

Chwilę później

- I co Rognat? Masz jagody?

-Tylko tyle – powiedział Rognat poczym pokazał mały zapas leczniczych jagód.

-To chyba nie wystarczy dla tylu chorych – powiedział Czkawka patrząc na coraz większą liczbę przychodzących ludzi wraz ze smokami.

-Tak, ale przypomniałem so…

TTTTTRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUDDDDDDDDDDUUUUUUUMMMMMMMMMMMMM – zabrzmiały trąby alarmowe.

-Co się dzieje? –powiedział Czkawka

-Jakaś wielka chmura pyłu leci na Berk, musimy się ukryć! – powiedział gwardzista

-On nadciąga! –powiedział Rognat- jaki jest stan smoków?

-Właściwie tylko Szczerbek i Zeus trzymają się na nogach

-Dobra, zapamiętaj jak wyglądają te jagody, leć na wyspę Kornoi, jest dość daleko ale to najbliższe miejsce gdzie można spotkać te jagody!

-Ale gdzie to jest?

-Tu –powiedział Rognat wyciągając mapę, którą dał Czkawce – ja muszę przytrzymać piaskodmucha, to będzie trudne …

RRRRAAAAAAAAAAAAAAA  - zaryczał smok

-Leć Czkawka!!! W nas tylko nadzieja!

-Ehem

-Astrid? Przecież twoja Wichura jest uziemiona!

-Ale ja nie.

-A kto zajmie się ludźmi i smokami ?

-My –powiedziała Szpadka przytulająca Ereta.

-Dobra chodź, a raczej leć Astrid- po tych słowach Zeus wzniósł się wraz z jeźdźcami.

-RRRRRRRRAAAAUUUUUUUUu-zaryczał smok po czym wypuścił kolejną chmurę pyłu.

Zeus zrobił unik po czym cisnął błyskawicą w smoka, jednak  na nic to się zdało. Piasek wchłonął cały prąd i piaskodmuch jak latał tak lata. Smok przystąpił do ataku. Leciał z ogromną prędkością z wysuniętymi pazurami aby rozszarpać wandersmoka. Na szczęście kiedy dziki smok wyleciał z chmury pyłu Zeus jeszcze raz cisnął piorunami po czym piaskodmuch upadł na ziemię.

-I co nadal jesteś taki żwawy ?! -  Pełen dumy powiedział Rognat

-RRRRRAAAAAAAAAa

-Nie było pytania !!!

Smok ruszył za jeźdźcami.

-Rognat mam pomysł – powiedziała Astrid.

-Jaki?

-Powiem tyle: Jeśli nie wrócę powiedź Czkawce że kochałam go nad życie- powiedziała Astrid po czym skoczyła na smoka.

-Astrid!!!-przerażony krzyknął Rognat.

Astrid wylądowała na smoku i ręką dźgnęła go w szyję pod kołnierzem po czym smok zaczął manewrować i upadł na ziemię.

-Astrid!-powiedział Rognat- Czkawka by mnie zabił gdyby coś ci się stało więc nie rób tak więcej!

-Przecież nie jest twoim bratem.

-Z resztą masz rację, o patrz czy to Czkawka?

-Tak!!!

-Synu,- zmęczony biegiem wypowiedział ojciec Rognata – twoja mama czuje się nie najlepiej.


                                                                                                                   Koniec odcinka IV

Odc.5 Tajemnice sprzed latEdytuj

-Mamo!-krzyczał Rognat wbiegający do domu

-Oh Synku, cieszę się że jesteś – ledwo co powiedziała Phlegma.

-Jak to możliwe, że ciebie to tak… a innych… no są zdrowsi.

-Synku tego nie wiem, ale nie martw się wyjdę z tego ehem ehem, cało ehem.

-Mamo!

-Proszę pani – powiedział Czkawka wchodzący do domu – co się dzieje?! Czy te jagody są naprawdę skuteczne? Skoro pani nie wyzdrowiała… przecież pani chociaż powinna przeżyć! Dostała pani leki pierwsza!

-Czkawko, ja nie wiem ale ehem, pomóż Rognatowi ehemmmm we wszystkich jego spraw ehemmmmmm we wszystkich sprawach i trudnościach eheeee życia.

-Co tylko pani chce.

-A ty Rognat wiedź eehem, że ja ehem nie jestm eheeeeeeeee

-Mamo! Kim nie jesteś!!!!!! Powiedź coś!!!! – krzyczał Rognar po czym poleciała mu jedna łza, a potem kolejna, aż przerodziły się w rzeki

-Rognat!-powiedziała Astrid- to tylko ….

-Uwierz mi – powiedział Czkawka- wiem co teraz przechodzisz.

-Ona nie, Rognat… - powiedział Albrecht [czyli ojciec Rognata]

-Idźcie, Idźcie stąd!!! – krzyczał Rognat.

-Chodźcie – powiedział Czkawka – muszą zostać sami.

Później…

-Co tam u ciebie Czkawka – powiedziała Astrid przylatując na ulubione miejsce Czkawki i Roganta.

-Ta cała sytuacja przypomniała mi tatę… wybacz muszę iść …

Chwilę później w domu Czkawki …

-Cześć mamo, co robisz?

-Nic synku – powiedziała Valka – nic prócz porządków

- Pomogę ci, może zapomnę o pani Phlegmie i o tacie.

-Tak wiem, szkoda mi Rognata.

-O co to? – powiedział Czkawka wskazując na niedużą skrzynię

-Nic takiego –odpowiedziała Valka – to… jest… stare, tak stare. Jeszcze z czasów kiedy nie było cię na tym świecie .

-O mogę zobaczyć?

-Nie

-Dobrzeee- odpowiedział Czkawka jednak wiedział że i tak musi zobaczyć co tam jest.

Późną nocą…

-<Dobra muszę teraz cicho zejść>-pomyślał Czkawka, po czym wstał z łóżka i zszedł na dół. Gdy był na dole spojrzał do tyłu a kiedy skierował się znów w przód spotkał Valkę

-Mamo!

-Czkawka! Co ty tu robisz o tej godzinie?!

-A ty? I ta skrzynka!

-Ah, powinnam ci powiedzieć. Chodź – powiedziała Valka po czym usiadła z synem i otworzyła pudło - Widzisz te obrazki?

-Tak.

-Były wykonane 22 lata temu. To jestem ja, to tata a to…

-Na pewno nie ja.

-Tak, to jest twój – mówiła Valka z coraz większym trudem – twój… brat

-Co?!

-Tak wiem powinieneś wiedzieć, ale trudno mi było o nim mówić

-Czemu?!

-Bo on nie żyje-powiedziała Valka, na dźwięk tych słów Czkawka „zamarzł”. Chwilę później odpowiedział:

-Ja-nie-e wie-działem mamo. Ale jak?

-Nad wioskę nadciągnęła fala smoków. Ja chciałam odpłynąć a twój ojciec chciał abyśmy zostali, mówił że mnie obroni. Jednak wypłynęliśmy ja, Stoik, twój brat Raginar i kilku wikingów. Nagle wybuchł sztorm, z wody wyłonił się wielki smok, już nie pamiętam jaki to ale wiedziałam że chce nam pomóc. Łódź została rozerwana. Przeżyliśmy tylko ja i twój tata, twój brat wpadł do wody a ja –mówiła Valka po czym zaczęła płakać.

-Już mamo, wszystko będzie dobrze.

W południe miał odbyć się pogrzeb

-Jak tam Rognat – powiedział Czkawka przychodzący z Astrid

-Źle.

-Można by było się spodziewać tej odpowiedzi/

-Więc czemu pytałeś ?

-Z grzeczności.

-Cisza – powiedział Pyskacz – oto teraz rozpoczyna się ceremonia pogrzebowa. W imieniu rodziny chciałbym powiedzieć coś o bohaterce naszego plemienia. Tak bohaterce. Gdyby nie ona, gdyby nie jej poświęcenie wielu z was już by nie żyło. To ona podsunęła swojemu synowi pomysł jak uleczyć nas z epidemii. Ale to nie jedyna jej zasługa. Często pomagała przy smokach, w gospodarstwie. Często pomagała każdemu z nas w naszym codziennym życiu, była cicha, i wielka. I niech taką ją zapamiętamy – po tych słowach Rognat wybuchł cichym płaczem – spoczywaj w gronie wielkich Walhalli.

Później…

-Synku czym się tak ciągle przejmujesz?-spytała Valka – ja też współczuje Rognatowi ale powinienieś odpocząć i przestać się martwić. A może chodzi o twojego brata?

-Nad bratem trochę ale nie o to chodzi. Muszę iść szybko  tego piaskodmucha, ale najpierw do Śledzika. Wracam za godzinę.

Czkawka wraz ze Szczerbatkiem wyruszył do Śledzika. Chciał się dowiedzieć czy Piaskodmuch opisany jest w smoczym  podręczniku. Niestety nie był. Śledzik podsunął jednak pomysł spytania Rognata o kilka spraw związanych ze smokiem. Czkawka wnet ruszył do domu Rognata …

-Dzień dobry panieeeeeeee

-Witaj Czkawko – powiedział zapłakany Albrecht – Rognata nie ma.

-Co, uciekł czy coś?

-Nie, nie. Znajdź go a sam się dowiesz.

Chwilę później na ulubionej skale Rognata.

-Cześć chłopie –powiedział uśmiechnięty Czkawka – co u ciebie.

-Wszystko źle.

-Co się stało ?

-Albrecht i Phlegma to nie są moi prawdziwi rodzice.

                                                                                              Koniec odcinka V

Odc.6 Kiedy on nadciągaEdytuj

Dzień po wydarzeniach z ostatniego odcinka…

-Rognat, jeszcze raz przepraszam cię że okłamywaliśmy cię przez tyle lat. Powinniśmy ci powiedzieć wcześniej ale baliśmy się że odejdziesz od nas.

-Rozumiem ale… Nie wiem co mam powiedzieć

-Wiem że to dla ciebie trudne, dlatego podjąłem tą decyzję.

-Chodzi o przeprowadzkę? Nie musisz wyjeżdżać. Zawsze będziesz dla mnie jak ojciec …

-Chodź do mnie – powiedział Albrecht po czym złapał Rognata i zapłakany uściskał go.

-Jakie to … wzruszające – powiedział płaczący Śledzik.

-Śledzik, już spokój, już – mówił Czkawka.

-Czkawka !!! – krzyczał lecący właśnie Eret – coś dzieje się z piaskodmuchem!!!

-Czy to coś poważnego ? Bo jak widzisz mam tu również ważną sprawę.

-Ważnego !!! Chyba .

-Eh… wybaczcie mi na chwilę – powiedział Czkawka po czym szybko odleciał.

Chwilę później…

-RRRAAAAAAAA – krzyczał smok

-Widzisz Czkawko.

-On jest przerażony – powiedział zaskoczony Czkawka.

-Nawet nie dmucha w nas piachem.

-To chyba dobrze ? Czy nie?

-Rogant powinien wiedzieć, ale wydaje mi się że to źle.

Natomiast u Rognata…

-Więc żegnaj sy…. Rognacie.

-Żegnaj, ale dokąd płyniesz?

-Wracam na Sakr.

-Może kiedyś cię odwiedzę.

-Będzie mi bardzo miło. Więc do zobaczenia !!! – powiedział Albrecht po czym wsiadł na statek i odpłynął.

Jeźdźcy stali tak przez kilka chwil po czym odlecieli…

-Rognat ! Jesteś tu ? – powiedział Czkawka wchodzący do domu.

-Tak jestem-zawołał chłopak z pewnej części domu.

-Mam pytanko, bo znasz się dobrze na piaskodmuchach?

-No nie najlepiej, ale wiem więcej niż wy wszyscy razem wzięci.

-To dobrze mam pytanko, czy to dobrze kiedy piaskodmuch jest przerażony i nawet nie sypie piachem? – szybko powiedział to Czkawka, po czym Rognat wyszedł zza ściany z przerażoną i ze zdziwioną miną – co ci?

-Jeśli piaskodmuch czuje się nie pewny, boi się, to znaczy, że…. Już nie żyjemy.

-Jak to ?

-Nadciąga coś lub ktoś o wiele gorszego od plagi piaskodmucha, od tego, yyy Drago Krwawdonia z którym się zmagaliście kiedy mnie nie było.

-Jeśli to co mówisz to prawda to , nie wiem co mam powiedzieć.

-Nie ma tego złego, mamy alfę-powiedział Rognat patrząc na Szczerbatka.

-Masz rację – radośnie odpowiedział Czkawka.

-Dobra nie ma czasu, ja muszę zobaczyć jeszcze tego smoka, a ty zacznij przygotowywać wojska i smoki. A i Czkawka, muszę ostrzec tatę

Tak oto rozpoczęto obronę i przygotowanie do ataku, Rognat powoli wyruszył w stronę przybranego ojca.

Minął jeden dzień, drugi zbliżał się ku końcowi jednak Rogant nie wrócił jeszcze.

-Może go napadli ?! Że też go puściłem samego !!!

-Wiem że to twój najlepszy przyjaciel ale musisz być spokojny – łagodnie ale i ze smutkiem mówiła  Astrid – Czasu się nie odwlecze.

-Masz rację, miejmy nadzieję że nic mu się nie stanie.

TRRUUUUUU, TRRUUUUUUUUUUU , TRRUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU- ROZBRZMIEWAŁY TRĄBY

-O nie, coś się dzieje.

Chwilkę później …

-Co się dzieje?-powiedział Czkawka do gwardzisty

-Chmara smoków nadlatuje, być może to ten kataklizm o którym mówiłeś.

-Czkawka – powiedział Śledzik- piaskodmuch wariuje tym razem za wszelką cenę chce się wydostać!!!

-Rognat !!! Gdzie jesteś!!!

Po chwili jeźdźcy przylecieli do Czkawki mówiąc mu o jakimś mężczyźnie …

-Ha ha ha!!! Zemszczę się na was!!! Blugawi wikingowie, przeklęci !!! Ja jestem przekleństwem – krzyczała postać w czarnym płaszczu – zapłacicie za śmierć mego kuzyna Drago !!!!! Ha ha ha – po tych słowach wielka armia smoków zaryła.

-Większa armia niż armia Drago i nie widać Alfy, mamy przekichane –przerażony powiedział Czkawka a wszystkie smoki zadrżały na śmiech mężczyzny …

                                                                                                                Ciąg dalszy nastąpi…

Odc. 7 Kiedy on nadciąga cz.2Edytuj

  !!!Uwaga!!! Epizod może zawierać treści drastyczne !

-Ha ha haa, głupi chłopcze! Czyż ślepy iż nie widzisz alfy?! Ha ha, ja jestem alfą !!!

-Ale ty jesteś człowiekiem!- odpowiedział Czkawka.

-Jeszcze mało o mnie wiesz ! – powiedziała postać po czym zrzuciła z siebie płaszcz.

-O - mój - Thorze !- powiedział Czkawka widząc człowieka z rogami i łapami jak smoka.

-Tak, to przez nie, smoki. Kiedyś traktowałem to jak przekleństwo ale dzięki Drago zrozumiałem że to dar! Dzięki niemu władam smokami jako alfa !

-To się zdziwisz bo mój Szczerbatek też jest alfą !-powiedział Czkawka .

-Czyżby?

-Tak ! Mordko, dawaj.

-Szczerbatek spojrzał na smoki po czym przybrały straszny wyraz twarzy i rzuciły się na wierzę.

-Nie!- krzyknął Czkawka po czym odleciał ze strażnikiem. Wieża spłonęła chwilę po ich ucieczce.

- Nie pokonasz mnie, mam smok i jestem prawdziwą alfą, a nie tą mizerną czarną smoczyną.

-Odwołaj to !

-Bo co mi zrobisz ?!

-Jeźdźcy i mieszkańcy Berk! Na Smoki !!!- krzyknął Czkawka po czym większość mieszkańców wyspy wsiadła na swoje smoki  - Astrid – powiedział podchodzący do niech Czkawka – uważaj na siebie, nie wiem co bym bez ciebie zrobił .

-Brać ich ! Muszą cierpieć ! – na głos Magnusa smoki ruszyły na Berk!

Zaczęła się bitwa smoki nacierały z każdej strony, walka była brutalna.

-Rognat – mówił sam do siebie Czkawka – gdzie jesteś ?!

-Synku ! – powiedziała Valka podlatująca do syna – nie możemy zabijać smoków.

-Mamo ! Mi też to nie przychodzi z łatwością, które się da tresujemy. Przydałby się twój alfa.

-Tak, to był wspaniały smok … - powiedziała Valka po czym mała łza spłynęła jej po policzku.

-Uważaj !- krzyknął Czkawka widząc Ostrykła lecącego prosto na Valkę.

Valka lekko odsunęła się a Chmuroskok złapał smoka.

-Mały nie bój się – powiedziała uśmiechając się i kładąc rękę na nosie smoka.

- Lecę, kocham cię ! uważaj na siebie.

- Wzajemnie.

Czkawka wzleciał wysoko w powietrze próbując znaleźć Magnusa  , nigdzie go jednak nie było.

-Gdzie on może być?! – mówił do Szczerbatka Czkawka.

-RRRAAAAAAAAA – zaryczał Piaskodmuch lecący na chłopaków. Smok dmuchnął piachem tak mocno że Czkawka spadł z tracącego równowagę  Szczerbatka.

-Szczerbek !!!- krzyczał spadający Czkawka na którego spojrzał spadający Szczerbatek.

- Raaaaaa-  zawołał wystraszony smok.

-Czkawka ! – powiedziała sama do siebie Valka widząca spadającego syna.

-AAAAAAAAAAAAAAAAAA – krzyczał czkawka po czym złapał go ktoś w zbroi ze skrzydłami – kim jesteś ?! A co z moim smokiem ?! – wciąż krzyczał Czkawka szukając Szczerbatka

-Nic mu nie jest.

-Zaraz…

-Heh, muszę lecieć – powiedziała postać która za pomocą fali płomieni wzniosła się znów w powietrze-

Tajemnicza postać latała, zakładała opaski na oczy smoków uspokajając je przy tym.

-Czkawka! – powiedziały Valka i Astrid rzucające się na szyje chłopakowi – nic ci nie jest ! –powiedziała Valka.

-Ale kim jest ten ktoś ? – zaciekawiona rzekła Astrid

-To Rognat

-Co?!

-Mordka – wykrzyczał ucieszony Czkawka na widok Szczerbatka po czym przytulił smoka.

-Piaskodmuch leci ! –krzyczała Astrid

-Leć synku znajdź Magnusa, my zajmiemy się piaskodmuchem.

-Dobrze, chodź go dawno nie widziałem … uważajcie na siebie ! – odpowiedział Czkawka po czym znów wzniósł się w powietrze –  no i ciągleeee … nasz dom ! – krzyknął Czkawka widzący Magnusa wychodzącego z jego domu – szybko w dół.

Czkawka wylądował.

- A więc to tak ! Pod moją nieobecność kradniesz rzeczy z mojego domu !

- Może.

- Odleć z tond i nie wracaj tu nigdy ty, ani twoje smoki! – zdenerwowany a zarazem poważny powiedział Czkawka wyciągający piekło.

-O jaki ładny miecz ! Jak dla dziewczynki ! – trwożnie powiedział Magnus wyciągający topór.

-No to walka !

- Piaskodmuch ! Bierz Furę

Rozpoczęła się walka. Magnus wciąż próbował zabić Czkawkę, ten próbował go jedynie zranić.

-Zginiesz marnie – krzyknął Mieszany

-Nie wydaje mi się ! – odrzekł Czkawka

-A mi wręcz przeciwnie – pełen złości powiedział Magnus po czym rzucił Czkawkę na ziemię – Gnij w Helu ( Hel – wg. Mitologii nordyckiej – świat zmarłych ) . AAAAAAAAAAAaa –krzyknął Magnus z bólu.

-Zostaw Czkawkę brzydalu ! – powiedział Rognat który przeszył Mieszańca w okolicy brzucha.

-Rognat uciekaj !!!! – krzyczał Czkawka jakby „mieli obedrzeć go ze skóry”

-Giń ! – powiedział nadal trzęsący się z naelektryzowania mieszaniec który wbił w Rognata szpony.

-Nie!!!!!!!!! – rozpaczliwie krzyknął Czkawka.

-Ha ha, teraz mogę już lecieć – powiedział Mieszany który po chwili odleciał wraz z większością smoków.

Po chwili przy Rognacie znajdowali się prawie wszyscy jeźdźcy, smoki wliczając oczywiście Zeusa który ciągle był przy panu

-Szybko, trzeba go zawieść do lekarza – mówił Czkawka […]

-Rognat, synku- powiedziała szeptem Valka.


Koniec odcinka VII

Odc.8 W jasną noc Edytuj

Co tam synku? - powiedziała Valka


-Hmmmm tak myślę, co by było gdyby Rognat nie przyszedł.

-Nie żyłbyś.

-A teraz on może umrzeć! Interesuje mnie jednak, co Magnus szukał u nas.

-Jak na razie się tego nie dowiemy.

-Lecę do Rognata.

-Synku! Zaczekaj! Ugotowałam rybową (XD). Jeśli Rognat się już ocknął niech zje. Dobra rybowa jest bardzo zdrowa.

-Ale jest twoja - wysokim głosem powiedział Czkawka

-Co mówisz?

-Nic nic. Kocham cię , pa.

-Pa, pozdrów bra...Rognata

-Jesne.

Czkawka poleciał do Rognata...

-Proszę pani - powiedział Czkawka do pielęgniarki - Co z Rognatem ? lepiej się czuje ? jest już przytmony ?Mogę go odwiedzić ?

-Stabilnie, chyba tak, powiedzmy, na chwilę.

-Dziękuję. [Czkawka wchodzi] Cześć Rognat !

-Czkawka ! Witaj!

-Nieźle cię użądził.

-Gdyby nie ja zrobiłby to samo a nawet gorzej z tobą.

-Racja. Yyyy mama dała mi dal ciebie rybową ale lepiej jej nie jedz.

-Co ?! Kocham kuchnię twojej mamy!

-Nie uderzyłeś się w głowę czasem ?

-Heh nie ...

-Jej ! Nie miałem czasu przyjżeć się twojej zbroi. jest super !

-Dzięki. Zrobienie jej zajęło długo, szczególnie trudne było wymyślene i zrobienie systemu elektrycznego.

-Wodzu - powiedziała pielengniarka - musi już pan opuścić chorego.

-Dobrze, trzymaj się.

-Dzięki.

-Czkawko ! - powiedział nadchodzący Eret. Musimy wyruszyć po materiały do odbudowy wioski i zapasy. 

-Racja musice.

-Chodzi o rozdzielenie zadań. Kto gdzie ma lecieć.

-Hmmm. Ty wraz ze Śledzikiem i Sączysmarkiem leć po materiały, ja z bliźniakami i Astrid polecimy po zapasy.

-Jasne !

Jeźdźcy po kilku minutach zebrali się i wyruszyli.

-Czkawka, co z Rognatem? - zadała pytnaie Astrid.

-Lepiej, chodź to przeze mnie teraz pije zupę mojej mamy.

-Ha,ha no co ty chcesz, twoja mama nie gotuje najgorzej.

-Nie powiedziałbym.

-A wiesz już że Rognat to ...

-To co ?...

-Przecież mu nie powiem tego a na pewno nie teraz, słyszałam co mówiła Valka - w myślach powiedziała Astrid po czym powiedziała zakłopotana - Yyyy paczaj jaki piękny widok.

-Tak jak ty.

-Czkawuś...

-Amorki - powiedział Mieczyk - może to skończycie i zaczniecie zbierać jedzenie.

-Racja - odpowiedziałą Astrid.

Natomiast w grugiej grupie....

-Nawet nie próbuj dyskutować, mój Hakokieł jest lepszy od tego twojego Czaszkochrupka.

-Nie wydaje mi się - spokojnie odpowiedział Eret.

-Chcesz się bić?

-To się uderz.

-AAA ty lepiej się nie waż, ty się nie waż lepiej !!! - zakłopotany i zły krzyczał Sączysmark.

-Chłopaki ! - krzyknął Śledzik - uspokujcie się.

-To on zaczął - odpowiedzieli razem Eret i Sączysmark.

-Nie ważne kto zaczął, musimy zebrać zapasy.

-Śledzik ma racje. Więc gdzie zaczynamy?

-Może zbierzmy kamienie z tej rzeki? - zaproponował Sączysmark.

-Dobrze - odpowiedział Śledzik.

Chłopaki zaczeli zbierać kamienie z rzeki pynącej nieopodal wioski oraz drewno.

Praca w obydwuch grupach szła dobrze, mimo zdarzających się sprzeczek i konkurencji typu "kto wyciągna większy kamień/Kto złowił większe ryby". 

-Eh jestem strasznie zmęczony - znużony powiedział Czkawka.

-Ja też - również znużona powiedziała Astrid.

-Nie marzę o niczym innym niż się położyć i spać -  mówił Eret.

-Dobranoc wszystkim - powiedział Czkawka.-Dobranoc-odpowiedzieli jeźdźcy po czym każdy poszedł do swego domu...

Natomiast przy rzeczce niedaleko wioski:

-RRRRRRRRRRR - rżał Marazmor wąchający okolice. Był najwyraźniej rozzłoszczony. Po chwili załówarzył małe, świecące kawałki jakijś rośliny. 

-RRRRRAAAAAAAAAAAAAAa-zaryczał i poleciał po śladach bposto do wioski Berk.

Minęło kilka minut ....

-Czkawka !!!- krzyczała Valka próbująca obudziś syna - wstawaj !!! Marazmor zaatakował Berk!!!.

-Co ? Już wstaję. Szczerbatek.

-Rauuu - Szczerbatek wstał.

-Msusz mi pomóc - oznajmiłą Valka - biegnij szybko i obudź bliźniaki!

-A nie lepiej no na przykad Astrid?

-Potrzebuję ich Jota i Wyma.

-Słyszałeś Mordko? Lecimy!

Valka i Czkawka wylecieli na swoich smokach.

-RAAAAAAA- ryczał Marazmor dmuchający swoim "ogniem" na wszystkei strony.

-Już smoczku - mówiła Valka - nie bój się, nic ci nie zrobię...

-Bliźniaki - krzyczał Czkawka - wstawajcie.

-Czkawka?- mówiła Szpadka- o co chodzi?

-Potrzebuję was, Jota i Wyma.

-Słyszałeś brat! Lecimy.

-HHHHHHHRRRRRRRRR

-On śpi.

-Racja Czkawka, jeszcze - powiedziała Szpadka ze złowieszczym uśmiechem po czym walnęła brata.

-Auu już wstaję!!!

-Wsiadajcie na smoka! Moja mama ma jakiś plan.

Jeźdźcy Wylecieli

-O już jesteście, bardzo dobrze. Plan jest taki. Odymcie smoka gazem, jeśli będzie chciał kogoś zamrozić uspokoi się.

-Jak?

-Sama nie wiem po prostu tak jest.

-Dawaj brat!!! - krzyknęła Szpadka po czym Jot wypuścił chmurę azu na smoka.

-Czkawka! Pomóż mi zachować tą chmurę dookoła tego smoka.

-Jasne- odpowiedział Czkawka po czym smoki zaczęły machaś skrzydłami.

-O nie ! - mówił Mieczyk - Wym zaraz sypnie iskrami !!!- po tych słowach rozległo się BUM!

Chmura gazu wybuchła a smok przeleciał mimowolnie nad Berk.

W lecznicy...

-Co się dzieje - powiedział zaspany Rognat.

-Uciekać !!! - krzyknęła pielęgniarka.

U Czkawki...

-O nie ! Smok wpadł w lecznicę - powiedział Czkawka.

-Rognat!- wystraszona krzyknęła Valka.

Jeźdźcy polecieli na miejsce zdarzenia....

-Rognat! Gdzie jesteś? - mówił Czkawka

-Tutaj? - odpowiedział Rognat

-O dzięci ci Thorze!

-Hmmm. potrzebuję smoczymiętki - oznajmiła Czkawkce Valka.

-Dla kogo?

-Dla tego Marazmora.

Noc ta była ciężka, tak jak kolejne dni ale z pomocą smoków mieszkańcy Berk szybko odbudowali wioskę, w tym czasie Rognat wrócił do zdrowia a sprawa marazmora została roziązana. Okazuje się że to wszystko prze ukryte w drewnie glony.

                                                                                                                   Koniec odcinka XIII

Odc.9 JajoEdytuj

Kiedyś na Berk...

-Gruby, Wiadro ! Jesteście pewni że zabraliście wszystko ? - dopytywał Pyskacz.

-Tak - odpowiedział Gruby.

-No to płyńcie!

-Będziemy za dwa dni - odpowiedział Gruby po czym wypłynął na połów.

Następnego dnia...

-Chyba śnisz myśląc że masz ze mną jakiekolwiek szanse !- mówił Rognt do Czkawki.

-Nawet sobie nie żartój, pokonałbym cię nawet z zawiązanymi oczami - odpowiedział.

-Chłopaki skończcie już !-krzyczała Astrdi.

-Dobra - powiedział Czkawka - i tak nie miałby szans.

-Ha ha, a kto pokonał cię na wczorajszym treningu ?

-Zaraz, to jest trening ? - zdziwiony powiedział Mieczyk.

-Tak. Przecież Czkawka i Rognat to najlepsi przyjaciele. Życie by za siebie oddali.

-Szkoda ... - smutny odpowiedział Mieczyk na którego padły po chwili miny zdziwienia.

-Raaaaaa - zapiszczał mały straszliwiec.

-O poczta - oznajmił Czkawka - Zobaczny co tu pisze... To list od Grubego !

-Co pisze? - zadała pytanie Astrid.

-" Osobo która to czyta. Nasz statek zostałzniszczony przez górę lodową. Statek jest zniszczony a góra ciągle się topi. Bardzo proszę o szybką pomoc. Podpisano: Gruby oraz Wiadro".

-Musimy im pomóc !-powiedział Rognat.

Jeźdźcy po chwili wyruszyli w miejsce gdzie mieli stacjonować Gruby i Wiadro.

Po około godzinie podróży...

-Patrzcie ! To oni - oznajmił Śledzik. - lećmy szybko !

Jeźdźcy podlecieli...

-Czkawka ! Jeźdźcy ! Jak dobrze was widzieć!

-Musimy się zbierać. Eret, Śleddzik ; zbierzcie ryby i przywiążcie do woich smoków, Sączysmark; niech Hakokieł rozgrzeje rybaków, Rognat, Astrid i Bliśniaki chodźcie ze mną, ktoś leciał na smokach,,,

Czkawka' i reszta przylecieli na niedaleko znajdującą się górę lodową...

-Tak, w końcu cię mam !- powiedziała tajemnicza postać.\

-Ej, zostaw to ! - krzyknął Czkawka.

-O wy ! A ty już wyzdrowiałeś ?!

-Magnus?

-A kto inny? Smoczki brać ich! Ja wezmę jajo.

-Bliźniaki. Zadymcie ich, ja lecę po to coś- powiedział Rognat.

-Robi się ! - odpowiedzieli.

Rognat pomknął na Zeusie do Magnusa

-Zostaw to jajo!

-Nie dostaniesz go!

-Nie wydaje mi się - powiedział Rognat.

-Rognat szybko ! - krzyknął Czkawka - jest ich zbyt dużo!

-Zeus dawaj! - powiedział Rognat po czym Zeus strzelił piorunami w okolice jaja które wypadło z lodu. Następnie Zeus złapał Rognata który z koleji złapał jajo po czym oboje pomknęli - Odwrót !

-Słyszeliście ?!

-Jeszcze was dopadnę!

-Żryj ogień- powiedział Czkawka. Po jego słowach Szczerbatek strzelił plazmą w smoki zadymione przez Jota i Wyma.

-Lecimy ! - powiedziała Astrid do osób które pozostały z rybakami.

Wandale wrócili na Berk...

-Śledzik a więc jakiego smoka jest to jajo - pytał Czkawka.

-Nie wiem ! Nie znam takiego gatunku, Smoczy Podręcznik też nic o tym jaju nie wie.

-Jedno jest pewne, pod tą skorupką kryje się bardzo ważny dla Magnusa smok - oznajmił Czkawka.

-Musimy ustalić więc nad nim wartę. Każdy będzie miał pieczę nad tym jajem przez jeden dzień- mówił Rognat

-Czy mówimy też o bliźniakach i o Sączysmarku? - z uśmiechem powiedziała Astrid.

-No z tym może być kłopot...

Minęło kilka dni. Każdy opiekował się jajem. Co dziwne nic mu się nie stło ! Jednak pewnej nocy w domu Rognata...

[...]

-Ja tak nie uważam Czkawka.

-To tylko twoje zdanie Rognat.

-Nie tylko moje. Myśli tak też Śledzik i Sączysmark.

-Zaraz, zaraz. Śledzik i Sączysmark sie w czymś zgadzają ?!

-Tak.

-To aż dziwne.

-Ej. Co się dzieje z jajem?

-Strasznie się kołysze.

-To i ja wiem.

Nagle z jajka odleciało kilka kawałków.

-No to mamy cód narodzin - oznajmił Czkawka.

-Raiiiiiii - zapiszczał smok jeszcze siedzący w jaju.

-Czkawka, leć po Śledzika !

[...]

-Kilkakrotnie przeszukałem smoczy podręcznik i nie znalazłem smoka podobnego do tego.... - smutny mówił Śledzik

-Mi oj trochę Pazuroszpona Niebiańskopiórego przypomina - oznajmił Czkawka.

-Może i masz rację - powiedział Śledzik.

-Wiem kto wie co to za smok - oznajmił Rognat.

-Kto - zadali pyanie równocześnie Czkawka i Śledzik.

-Magnus - odpowiedział Rognat.

                                                                                                     Koniec odcinka IX 

Podobją ci się Historie z Berk?
 
2
 
0
 
0
 

Ankieta stworzona dnia lip 11, 2014, o godzinie 14:12.
Oddanych głosów: 2